środa, 3 sierpnia 2011

Wtorek spóźniony, ale doceniony:)

Pobudka 5 rano:) Dziecko pomieszało godziny i zamiast wstać o przyzwoitej porze wstała o 5. A ja miałam wstać 6.30, co z tego, że potem pospała sobie z tatą jak ja już nie pospałam:(:(
Zakupy zrobione i co najważniejsze to niespodzianka dla dziadka Rysia udana.:):)

Byłyśmy rowerkiem na działce u dziadka i relacje z szaleństw poniżej:)
Napis na przodzie najważniejszy:)

Smaczny wafelek:)



Malinka:) 
 Dziadek specjalnie zerwał dla małej malinkę, ale Lila coś nie chce smakować malinek.











1 komentarz:

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie ślad:)