czwartek, 18 sierpnia 2011

Wesoła środa i odklejanie kota z asfaltu:(

Dziadek z Lili nad zalewem:)
Środa zaczęła się dobrze,  nie wyspane pojechałyśmy pierwszy raz do aquaparku. Lila na początku była zdziwiona i trochę marudziła. Ale popływała po swojemu troszkę. Potem w najlepsze przed końcem na 10 minut zasnęła. Spała sobie na rączkach u mamy na basenie.

Potem wróciłyśmy do domku i popołudniu zawitał dziadek Rysio. Zaliczyliśmy spacerek nad zalew, potem piwko i niestety widzieliśmy odklejanie kota. A miało się to tak, że dziadek podawał Lili napój a ja stałam tyłem do ulicy. Nagle usłyszeliśmy pisk opon i tyle. Odwróciliśmy się, zrobiliśmy dwa kroki i patrzymy a tu z "Akwarium" (piwiarni) wychodzi dwóch facetów, podnoszą kota z ulicy za ogon i odkładają na pobocze w krzaki. No to my zdziwienie i trudno. Był kot i go nie ma. Ale jeden z tych facetów wyszedł ze szklanką wody i dał kotu. Potem wrócił się po następną, ale kot dostał jakieś kopa i po prostu dał dyla w krzaki. Nie wiem jak się ma, ale ożył.
Piwoszki dwa:)






















Dziwne rzeczy się jednak zdarzają w życiu:)







Kaczuszki nad zalewem:)




1 komentarz:

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie ślad:)