poniedziałek, 27 maja 2013

Wreszcie:) Czyli 31 wiosen minęło:)




Wiosenki przeleciały ( dokładnie 23 maja) i to już troszkę ich było, ale zaowocowały czymś o czym skrycie marzyłam. Przyczynił się do tego mój mąż:) I dziękuję jemu za taki fantastyczny prezent jakim jest BIG SHOT.
Dzisiaj kurier dostarczył do moich drzwi pudełko. Już przetestowałam, powycinałam i czekam na dostawę paru wykrojników jakie zamówiłam. Coś niesamowitego to jest. Przynajmniej jak dla mnie kiedy musiałam ręcznie wszystko wycinać. Moja Lilka też bardzo chętnie uczestniczyła w testowaniu sprzętu.

Najgorsze, że padł nam aparat i muszę pożyczyć od mojej mamy ponieważ nie mogę fotek robić to raz, a dwa z telefonu mam kilka fotek prac jakie ostatnim czasem u mnie powstały. Dlatego muszę się jakoś podłączyć i powrzucać, ale póki co post bez foto.



I nawet nie mogę się pochwalić pierwszą laurką na dzień mamy od mojej córci:( Artystyczne dzieło stworzyła.:)

1 komentarz:

  1. w takim razie trochę spóźnione, ale wszystkiego najlepszego! :) dobrze mieć męża, co tak wymarzony prezent sprawi:))

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie ślad:)